Rozwijaj dziecko przez zabawy edukacyjne


Prawda jest taka, że zabawa to... ciężka praca. Szok? Otóż, niekoniecznie. Większość z nas, oglądając filmy z cyklu „Czytała Krystyna Czubówna”, nie ma wątpliwości, że mały lewek tak naprawdę uczy się polować, mamlając ucho ubitej przez mamę antylopki. Że to, co robi, to jest właśnie edukacja do bycia dużym lwem. A jak to wygląda u ludzi?

No, niestety, wygląda to różnie. Często, kupując zabawki, kierujemy się własnym gustem, albo, o zgrozo, własnymi niespełnionymi marzeniami z dzieciństwa (ja Barbie nie miałam, więc moja córcia będzie mieć dwie!). A stąd już prosta droga do przeniesienia swoich pragnień na dziecko, które przecież jest innym człowiekiem i też ma prawo do indywidualnych wyborów i własnych marzeń. Podobno dzieciom trzeba dać dwie rzeczy: korzenie i skrzydła. Jest w tym dużo prawdy, ale warto dorzucić do tego zestawu jeszcze jedną rzecz: mądre zabawki.

Mądre, czyli jakie? Takie, które czegoś malucha nauczą, a nie tylko skupią jego uwagę wściekłymi kolorami czy upiorną melodyjką; takie, dzięki którym, podobnie jak ten mały lewek, dziecko będzie przygotowane to wyruszenia w świat i... zdobycia go. Czego więc potrzeba do szczęścia naszemu skarbowi?

Po pierwsze, sprawności manualnej. Nic nie ćwiczy lepiej małych raczek, niż szlaczki, labirynty i kolorowanki. Łączenie kropek, malowanie po śladzie czy „dokańczanie” rysunków to tak naprawdę przygotowanie do pisania. Im więcej czasu poświęcimy na rysowanie wraz z dzieckiem (albo zachwycanie się jego pracą), tym mniej godzin poświęcimy na wspólne ślęczenie nad zadaniem, gdy pójdzie do szkoły.

Po drugie, technologia i świat. Nasze dzieci będą żyć w skomputeryzowanym świecie, czy się nam to podoba, czy nie, dlatego nie należy za wszelką cenę unikać kontaktu z nowoczesną technologią. Należy jedynie robić to mądrze. Można oczywiście załączyć malcowi bajkę na YouTube, w którą będzie się bezmyślnie gapić, ale znacznie lepiej jest pokazać mu, że komputer to urządzenie, które pozwala też tworzyć. Specjalne, rozwijające gry dla dzieci, wymagają co prawda asysty rodziców (przynajmniej na początku), ale pozwalają malcowi połączyć sprawne operowanie myszką z poznawaniem świata, a nawet z nauką języków. Oczywiście, zawsze należy kontrolować ile czasu dziecko spędza przed monitorem, ale znacznie łatwiej jest to zrobić, mówiąc: ok, dzisiaj dwie gry, niż usiłując przerwać ciąg oglądanych przez dziecko kreskówek.

I po trzecie – konkretna wiedza. Nie ma znaczenia, czy używamy tu puzzli, książeczek z zagadkami, własnoręcznie wykonanych zabawek, czy edukacyjnego tabletu. W każdym przypadku zabawa może się wiązać z rozwiązywaniem łamigłówek, zapamiętywaniem wyrazów, uczeniem matematyki lub ortografii. Ważne jest, aby nam się chciało poszukać odpowiednio atrakcyjnej formy dla dziecka (nie zawsze musi to być coś, co posiada wyświetlacz i baterie) oraz pokazać mu, że to jest fajne. Że wiedza jest fajna, a świat jest ciekawy. A Barbie... i tak dostanie od babci.

Więcj porad dla rodziców znajdziesz na matczyna.pl

Link do normalnej (graficznej) wersji artykułu

 
stat4u